|
2009 Śląskie Dokumentalistki!
Zachęta Narodowa Galeria Sztuki w roku 2008 zorganizowała znaczącą wystawę Dokumentalistki - Polskie fotografki XX wieku.
Okręg Śląski ZPAF może być dumny z faktu, że na 50 wybitnych polskich fotografek aż 5 to nasze koleżanki. Czyli aż 10% ! Dlatego czuję się zobowiązany do przypomnienia tego faktu z racji znania prawie ich wszystkich.
Witała mnie młodocianego pasjonata fotografii w Gliwickim Towarzystwie Fotograficznym. Jej wieczory autorskie to wydarzenia wyzwalające energię do tworzenia kolejnych fantastycznych w dosłownym tego znaczeniu wystaw. Żywotność i umiejętność wsłuchiwania się, w co mówiliśmy na nocnych rozmowach podczas zjazdów czy na fotograficznych sympozjach budziła szacunek i dumę z obcowania artystką pełną wiary w to, co robiła. Całkiem po prostu zarażała tak mnie jak i innych do działań tak artystycznych jak i prostego robienia zdjęć. Jej „Mały Człowiek” to szkoła fotografowania dziecka. „Czas przemijania” to wzorzec fotografii ludzi starych.
Najsławniejsze chyba zdjęcie „Zagłada” bliskie było mojemu myśleniu o zagładzie śląskiego krajobrazu. „Świat Wyobraźni” czy cykl „Zagrożenie” uzmysławiał możliwości zastosowania kolaży w fotograficznych wypowiedziach.
„Zapis socjologiczny Anno 1978 – 1992” to reportaż o ludzkich wnętrzach i ich mieszkaniach. To mistrzowskie zestawienie budzi uznanie do dnia dzisiejszego. Tak wnikliwego spojrzenia na tak różne warstwy naszego społeczeństwa nie spotkałem do tej pory.
Anna Chojnacka 1914 – 2007
Dama śląskiej fotografii. Zaprzyjaźniona z Alfredem Ligockim przyjacielem naszego fotograficznego środowiska wyznaczyła moje zainteresowania sztukami plastycznymi i w ogóle środowiskiem plastyków. Jej znajomość tego artystycznego folkloru bardzo mi imponowała. Była Tą, która doceniała rolę znajomości sztuk plastycznych w tworzeniu dobrej fotografii.
Jej znajomość i docenienie Teofila Ociepki zaowocowało przepiękną wystawą i albumem o Nim. A pamięć o przywiezieniu do galerii uschniętego drzewka i kilku worków piasku w czym czynnie uczestniczyłem tkwi w mojej pamięci do chwili obecnej. Cykle „Złom” czy „Strachy” to plenery pobudzające do kolejnych peregrynacji.
Właśnie w ich ostatnich prezentacjach miałem przyjemność uczestniczyć w znaczącym momencie przekazywania ich prze Annnę Chojnacką do zbiorów Muzeum Miasta Katowice. Zrealizowana w roku 1962 roku makieta albumu „Wśród plastyków śląskich” a nie wydana do dzisiaj pozycja budzi po latach żywe emocje i na całe szczęście znalazła kontynuatora w osobie kolejnego pasjonata fotografii. Jako dokumentalistka była niedoceniana a teraz po latach te proste fotografie budzą szacunek i zadumę. „Barwy i rytmy Śląska”, „Piękno polskiej ziemi” czy „Ochrona przyrody w województwie katowickim”. W latach 70-tych to było fotograficzne wyzwanie i wskazanie na dokumentowanie zwykłej szarej rzeczywistości.
Matka założycielka w roku 1953 naszego Okręgu Śląskiego ZPAF. Od zawsze uczestnicząca w moim życiu związkowym. Jednak mówiąc o Halince (bo mam takie prawo) nie sposób nie wspomnieć o Leonardzie Idziaku. To fotograficzne małżeństwo to wzór tak pracowitości jak i postępowania ludzi kulturalnych. Halina Holas – Idziakowa bywała i nadal bywa niezastąpiona w naszych działaniach tak artystycznych jak i codziennych.
Teraz gdy po 30 latach zmieniliśmy siedzibę Galerii KATOWICE też musiała ją zobaczyć i zaakceptować. Pomimo sędziwego wieku (przekroczyła 90-tkę) bez specjalnej zadyszki weszła na 3-cie piętro i dokonała lustracji nowej siedziby. Tym samym nasz wyższy poziom z pierwszego na trzecie piętro został zatwierdzony i my młodsi nie możemy narzekać na poziom Galerii.
Jej fotografia zawodowa to wzorzec doskonałego rzemiosła, od którego się uczyłem przez 30-lat. Wystawy „Fotografie z przed lat Katowice” czy „Ocalały na fotografiach” to nostalgiczna opowieść o klimatach miasta i nie istniejących już kopalniach. Jak dobre wino po latach nabrała dopiero właściwego smaku. A ekskluzywny Album „Fotografia z lat 1935 – 2005” to wzór doboru zdjęć z całego pracowitego życia. Życzliwość i czynny udział w naszych kolejnych zbiorowych wystawach ostatnio bardzo ożywionej działalności Galerii to to, co nas młodszych od Halinki uskrzydla.
Ciepło mnie przyjęła w Katowickim Towarzystwie Fotograficznym. Razem z Krzysztofem Henclewskim stanowiliśmy nieformalna, ale bardzo przyjazną Grupę twórczą tego Towarzystwa. Ocena prac na naszej ścianie płaczu była ostra, ale sprawiedliwa. Wspólna wystawa w Domku Romańskim we Wrocławiu była naszym artystycznym debiutem.
A wspólne wysyłanie prac na Międzynarodowe Salony Fotografii to była doskonała szkoła artystycznego dojrzewania. Organizacyjnie zaś dojrzewaliśmy organizując Międzynarodowe Salony Fotografii Artystycznej. Konkurując w zdobywaniu kolejnych Medali i Wyróżnień uczyliśmy się artystycznego rzemiosła. Nie wspomnę już o wspólnym reprezentowaniu Towarzystwa na kolejnych Uniejowskich Sympozjach Fotograficznych. Właśnie wtedy KTF tak jak teraz Okręg Śląski był w czołówce polskiej fotografii artystycznej. Jej przeniesienie się do Bielska nie osłabiło naszej przyjaźni.
Szkoda, że tak szybko odeszła.
Dokumentalistka niezależna kochająca Śląsk i Rudę Śląską. Nie miałem okazji poznać jej bliżej pomimo faktu, że miała Wystawę w naszej Galerii KATOWICE. Jednak jej pasja w dokumentalnym obrazowaniu rzeczywistości lat 70-tych.
Przekonuje mnie do Jej fotografii. Jako ambasador kultury polskiej w Szwecji zrobiła chyba dość dużo dla spopularyzowania naszej polskiej fotografii. Jest po postawa godna zauważenia i popierania. Zwłaszcza, gdy nasi inni Koledzy po wyjeździe za granicę nie mogą zaistnieć w tamtych realiach, ale bardzo chętnie obnoszą się ze swoja fotografia i jej wielkością w naszych polskich Galeriach.
Joanna, Helander jest tym dobrym przykładem promowania kultury polskiej za granicą. Gdy zjawi się ponownie na Śląsku z przyjemnością przyjmiemy Jej fotografię w naszej nowej siedzibie Galerii KATOWICE ZPAF przy ul. Św. Jana 10. Marzec 2009 |